Nie milkną echa meczu z Czańcem
W sobotę BKS Stal wygrał 2:1 z LKS Czaniec. Wygrana cieszy, ale z porażką nie mogą pogodzić się piłkarze i sztab szkoleniowy LKS.
Spotkanie BKS Stal Bielsko-Biała z LKS Czaniec przeszło już do historii, ale wciąż w prasie i portalach internetowych jest o nim głośno. Wszystko przez kontrowersyjną, zdaniem przedstawicieli LKS Czaniec, decyzję sędziego Miłosza Widlarza z Żywca, który w 82. minucie podyktował rzut karny dla gospodarzy za zagranie ręką Macieja Żaka we własnym polu karnym. Kapitan czanieckiej drużyny zarzekał się, że nie dotknął piłki ręką, ale sędzia pozostał nieugięty. Nie naszym zadaniem jest bronić arbitra, ale z trybuny, a przecież akcja toczyła się w polu karnym tuż przed trybuną, wyraźnie było widać, że Żak pomagał sobie ręką... Karnego na bramkę zamienił Damian Zdolski, BKS wygrał 2:1, a po ostatnim gwizdku sędziego rozpętała się prawdziwa burza. Piłkarze czanieckiej ekipy niemal rzucili się na sędziego, który został obrażony chyba na każdy możliwy sposób. Przy okazji dostało się też niektórym piłkarzom Stali, którzy podeszli do arbitra podziękować mu za grę...
Mecze BKS Stal z LKS Czaniec zawsze toczyły się pod znakiem walki. Pięknego futbolu w tych spotkaniach nigdy nie było zbyt wiele. Podobnie było w sobotnim meczu, o którym pewnie wszyscy już by zapomnieli, gdyby nie wypowiedzi przedstawicieli LKS Czaniec w mediach. „kontrowersyjny karny”, „arbiter był przeciwko nam”, czy „sędzia zabrał nam punkt” to tylko niektóre zwroty, które pojawiają się w wypowiedziach trenera i piłkarzy czanieckiej ekipy. O komentarz do sytuacji z 82. minuty poprosiliśmy szkoleniowca BKS Stal Rafała Góraka. - Piłka nożna to dynamiczna gra, a sędzia musi szybko podjąć decyzję. Sędzia uznał, że są podstawy do podyktowania karnego i tak gwizdnął. Suma takich sytuacji w całym sezonie zawsze wypada na remis. Do sytuacji z 82. minuty mieliśmy trzy może cztery stuprocentowe okazje, a bramkarz gości na portalu sportowasilesia.com został wybrany zawodnikiem meczu. To mój komentarz do rzekomego wypaczenia wyniku spotkania. Byliśmy po prostu w tym meczu o tę jedną sytuację lepsi. Tyle... – powiedział nam trener bialskiej Stali i trudno się z taką oceną nie zgodzić.
Stwierdzenia, że arbiter w tym spotkaniu sędziował dla BKS Stal są tak niedorzeczne, że nie powinno się w ogóle nimi zajmować. Skoro jednak padły, to trzeba się do nich odnieść. Nie ma sensu rozwodzenie się jednak i pisanie tysięcy słów. Wystarczy tylko rozumowy ogląd całej sytuacji z rzutem karnym. Sędzia widział zagranie ręką (podobnie jak wielu obecnych na trybunach) i podyktował „jedenastkę”. Słusznie – niesłusznie? Nie nam oceniać. Faktem jest, że taka była jego decyzja i jest ona niepodważalna. Czy jest ona korzystna dla BKS? - Tak. Czy sędzia chciał podarować karnego (czy wręcz gola) BKS? - Nie! Świadczą o tym następne wydarzenia: do piłki ustawionej na jedenastym metrze podchodzi Damian Zdolski i zdobywa bramkę. Radość bielszczan jest jednak przedwczesna, bo sędzia... nakazuje powtórkę „jedenastki”. Gdyby arbiter sędziował przeciwko LKS i dla BKS (jak twierdzą przedstawiciele czanieckiego zespołu) takiej decyzji przecież by nie podjął... A co by było, gdyby Zdolski w powtórce rzutu karnego nie zdobył bramki? Czy wówczas piłkarze LKS nadal mieliby pretensje do sędziego?







